|
W dzisiejszym spotkaniu rozgrywanym w Wieprzu, LKS Juszczyna sprawiła swoim kibicom nie lada prezent i pokonoał wyżej notowanego i faworyzowanego przeciwnika jakim napewno jest Świt Cięcina 2:1. Bramki dla naszego zespołu zdobyli Paweł Kamiński i Łukasz Juraszek.
Mało było osób, które dawałoby jakieś większe szanse LKSowi Juszczynie na wywalczenie choćby jednego punktu w starciu ze Świtem Cięcina. Dlatego początek spotkania i defensywne ustawienie naszego zespołu chyba nikogo nie zdziwiło. Goście próbowali rozgrywać piłkę na własnej połowie, jednak już na naszym polu gry napotykali opór, który ciężko było im przełamać. Mimo kilku sytuacji pod naszą bramką, żadna z nich nie była na tyle klarowna, aby pokonać naszego bramkarza. My natomiast próbowaliśmy swych sił w kontrach i to właśnie po jednej z nich w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Łukasz Juraszek, lecz zaskoczony takim obrotem spraw ledwo sięgnął piłki a bramkarz Świtu poradził sobie z tym strzałem bez większego problemu. Kolejna dobra okazja dla nas to strzał Olka Caputy z rzutu wolnego z 35 metrów i piłkę zmierzającą pod poprzeczkę na rzut rożny wybija golkiper przyjezdnych. Co się odwlecze to … I tak w 25 minucie spotkania rajd prawą stroną Tomka Prochaski, dogranie do Pawła Kamińskiego a ten z ostrego konta prawą nogą zaraz koło ucha bramkarza daje nam prowadzenie. Do przerwy wynik nie ulega zmianie. Po zmianie stron gospodarze rzucają się do śmielszych ataków. Na szczęście nasza defensywa spisuje się bez większych zastrzeżeń. Niestety w 55 minucie prawą stroną przedziera się zawodnik z Cięciny, dogranie do środka i z 5 metrów nie kryty napastnik Świtu doprowadza do wyrównania. Wydaje się, że powtórzy się historia z poprzedniego sezonu, gdzie również prowadząc w końcówce straciliśmy 2 bramki. Na szczęście w odpowiednim momencie odblokował się Łukasz. Świetne prostopadłe podanie od Olka Caputy i tym razem w starciu oko w oko z bramkarze lepszy okazuje się nasz napastnik. Świt widocznie podłamany takim obrotem spraw nie miał zbyt dużo pomysłów na pokonanie po raz drugi naszego bramkarza. Starając się wrzucać długie piłki z obrony, lub też dalekimi wyrzutami z autu w nasze pole karne nie udało im się doprowadzić do wyrównania. Gratulacje dal całej drużyny za walkę i ambicje zostawioną na boisku, która wystarczyła by pokonać wyżej notowanego przeciwnika. Co warte zauważenia, to już drugie spotkanie, gdzie LKS patrzy gry a nie niepotrzebnego gadania, a co za tym idzie po raz drugi kończymy mecz bez kartkowych upomnień. GRATULUJE i oby tak dalej…
|